“O, Matko Bosko Butelkowa!”

“O, Matko Bosko Butelkowa!” – text is a short inner monologue of older woman, whose alcoholism is a form of escapism. Text was awarded in the contest “Stone Gods”.  It was published for the first time at the web-site for women FEMKA.net and is available here: http://femka.net/duzo-tanio/ (in Polish) and on my blog in Publications Page.

– O, matko! Spraw żeby mi sie chciało tak jak mi sie nie chce! Młoda, skoczysz po piwko do spożywczaka? – pyta – Pić sie chce, gardło boli… skoczysz? Noooo… – nalega – … tylko z lodówki bierz – poucza tonem mentorskim wręczając piątaka.

To ona tutaj rządzi. Królowa farb olejnych, caryca blejtramów, księżna sykatywy, mikstionowa monarchini. Jej Wysokość Gracja. Po prostu. Jej królestwo jest za ladą. To ona ustala obowiązujący tu porządek. Po prawej stronie dział z farbami, werniksem i terpentyną. Po lewej – papier, kartony i szkicowniki. Kredki, mazaki, ołówki porozkładane w gablotach. Na ścianach ramki, antyramy, obrazy. Pod oknem – krosna, płótno malarskie i glina rzeźbiarska. Przy drzwiach – kosze z passepartout, bibułą japońską i papierem do origami. Wszystko czego artystyczna dusza zapragnie. Porządny sklep. Porządek być musi, no przecież! A jakżeby inaczej! Kulturalnie być musi, na poziomie. To sklep dla plastyków przecież. Porządny sklep, to i porządek być musi. Bo zaraz ludzie by powiedzieli, że Gracja sobie nie radzi, że coś z nią tak. A przecież wszystko jest w najlepszym porządku. A jakże!

A to że głowa boli po ostatnim wieczorze, to nieważne. To przejdzie. Drobnostka. Chwilowa niedyspozycja. Nie pierwszy to i nie ostatni raz. No, a przecież Pan Gracjan wczoraj i tak mało nalewał. Leki bierze, pić nie może, to i oszczędnie w gardło leje. Ale jednak w gardło lać trzeba – taka potrzeba! Nie swoje tylko, ale i innych. Bo to przecież kulturalnym być trzeba! Człekiem być trzeba po prostu! Na sobie, a nie na innych oszczędzać. No przecież ten… no… no, jak mu tam? – Jezus w kazaniu na górze mówił, żeby dbać o bliźniego swego jak o siebie samego. A potem w radiu to powtórzyli. Mówił ksiądz-ojciec wyraźnie, słyszałem. I dzwoniła nawet jedna babka z Chicago. Ale to nieważne. O bliźnim pamiętać trzeba i nie ma że to-tamto! A jakżeby inaczej! Sobie leję, to co – jemu nie poleję? A co on, gorszy? No przecież Bóg nie stworzył nas równymi po to, by moje gardło było lepsze od jego gardła, nie? Wszystkie Gardła są równe. A Bóg widział, że były dobre. I je pobłogosławił. Porządek być musi, no przecież!

Zresztą Gracja zawsze powtarza, że – wiadomo – praca jaka jest każdy widzi. Ni to kasiorki z tego ni ma, ni to pociechy. Tylko garb człowiekowi rośnie. Eee panie, z pracą przesadzać nie można. Kto pracuje, ten choruje. A zdrowym być przecież trza. Więc jakże to tak chorować? A człek tak rozerwałby się trochę, zrelaksował, w końcu co mu zostało z tego życia – nic, tylko praca. I jeszcze ten kryzys tera. To się ludziska przekonają co to znaczy nie mieć co do garnka włożyć. Nawet te krętacze ze stolycy trzęsą portkami. No bo jeden z drugim kredytów nabrali, a teraz spłacać muszą dwa, jak nie trzy razy tyle. A kasiorki coraz mniej, prawda Gracja?

Ej, Gracjeńko ty moja! Skoczże nam po flaszeczkę, co? – pyta przymilnie pan Gracjan – a za resztę kup sobie co tam chcesz. Piwo, winko, a jak bardzoś głodna to bułkę – negocjuje. A co, prosić się może będzie? Niedoczekanie! Jeszcze się nigdy nie zdarzyło, by musiał dwa razy powtarzać. Zresztą Gracja zna swoje miejsce. Porządek przecież być musi! A dom święte miejsce. A panują tu Ład i Porządek. Kulturalnie być musi! A jakże! Po bożemu.

– No idźże wreszcie – ponagla niecierpliwie – bo my z panem Uprzejmym, szanownym sąsiadem naszym, jeszcze pogadać chcemy. A tak o suchym pysku siedzieć? Kto to słyszał?! Tak to się nawet kulawego psa nie traktuje. Ej, baby to jednak baby, panie Uprzejmy. Prawdę ksiądz na kazaniu w niedzielę mówił. Że kobieta winna jest posłuszeństwo mężowi, inaczej niegodna jego jest. A widzi pan, z kim ja się męczyć muszę?
– O, matko! – westchnęła Gracja – Ile roboty! Trzeba jakieś zamówionko zrobić, fakturki popłacić, sklepik uprzątnąć – wylicza – Żeby kulturalnie było. Porządek przecież być musi! No właśnie – Młoda, skoczysz po piwko do spożywczaka?

Pod twoja obronę uciekamy się Matko Bosko Butelkowa,
W modlitwie pijackiej usłysz nasze słowa:
Tyś naszą siłą, tyś naszym zbawieniem!
Daj nam wiarę w odkupienie!

O, Przenajświętsza Panienko od Butelki!
Usłysz nasz apel, choć my niewierni.
Pod twoja obronę uciekamy się dziś niezdarni,
Z wierzchu silni, lecz wewnątrz umarli.
Czekamy od Cię pocieszenia słowa
O, Matko Bosko Butelkowa!

(Tekst po raz pierwszy zostal opublikowany na portalu FEMKA.net i jest dostepny pod linkiem: http://femka.net/duzo-tanio/ Tekst został nagrodzony w konkursie “Kamienni bogowie”.)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: